Agnieszka Radwańska

Home Page / Tennis Home Page / Aga up to 2015 / Aga up to end 2017 / Strait Times / Aga by Aga / Aga Honours

Pride of Poland

The Pride of Poland

Aga and Dawid Tennis Klub spread

TenisKlub feature of Agnieszka and Dawid's wedding - July 2017

Keep Calm parody

I saw the idea and improved on it - it is not a completely original thought from my head!

2018 Post Wimbledon - Shattered Dreams

Duze zmiany u Agnieszki Radwanskiej. I to bardzo!

Przez Piotr Dąbrowski - 04.07.2018

Nie będziemy tutaj pisać o meczu z Lucie Safarovą. Chociaż. Agnieszka Radwańska przegrała w dwóch setach, 5:7, 4:6 i odpadła w II rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu. Zagrała spotkanie dużo lepsze od tego inauguracyjnego, ale Lucie była dziś naprawdę w gazie. To nie Agnieszka zagrała słabo. Po prostu Safarova zagrała swój tenis. Wystarczy.

– Dużo lepszy mecz, niż ten w I rundzie. To jest też tak, że zawodniczka często dostosowuje się do gry przeciwnika. I tak tutaj było. Na pewno dobry mecz. Owszem, były piłki, które nie były wykorzystane, zwłaszcza przy setowych. Nie wiem, jak ten mecz by się skończył, ale gdyby to się inaczej potoczyło, to przebieg spotkania byłby zupełnie inny. Może byłyby dwa sety, a może trzy. Kto to wie. W takich meczach, gdzie każda piłka ma znaczenie to robi dużą różnicę. Na pewno takich piłek szkoda, ale to był dopiero pierwszy set. Ale na pewno szkoda tych niewykorzystanych piłek setowych – mówi Polka. Największym zmartwieniem najlepszej polskiej tenisistki jest dyspozycja zdrowotna. Trzeba powiedzieć, że Polka przed Eastbourne w ubiegłym tygodniu nie rywalizowała przez długi czas na zawodowych kortach. Oczywiście, doszła tam do półfinału, wspaniały wynik, ale ani to nie pozwoliło odzyskać pełnego ogrania, ani jak przyznała sama Polka, nie przysłużyło się zdrowiu, bo sama myślała, że z Eastbourne wyjedzie trochę wcześniej. Taka intensyfikacja gry przed najważniejszymi meczami w sezonie nie wyszła jednak na dobre. Co więcej, Polka nie do końca wyleczyła uraz pleców, dokuczało jej też biodro. Zapobiegawczo podczas spotkania na korcie numer dwa krakowianka grała z tejpami na łydce i udzie. A do tego jeszcze przeziębienie i alergia. Jasne, nie ma co tak usprawiedliwiać przegranej, ale trzeba sobie uzmysłowić ile przeciwności losu Polka musiała pokonać, aby w ogóle w "swoim" Wimbledonie wystąpić.

Nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jak bardzo bolesne dla sportowca są takie wydarzenia. Jakiś internetowy no name napisze/powie "To jej najsłabszy wynik od 2011 roku na Wimbledonie! II runda? Co tak słabo?". Tutaj trzeba przytoczyć, i to bezzwłocznie, słowa Łukasza Kubota: "Tenis to sport przegranych". Spójrzmy na to z tej strony. Spośród 128 kobiet wygrać może tylko jedna. Turnieje, nawet te najlepsze zawodniczki, wygrywają sporadycznie, rzadko zdarza się, żeby któraś z nich miała dłuższą serię zwycięstw. Konkurencja w tym sporcie jest tak wielka i tak duże finanse wchodzą w grę, że wychodząc na kort ten/ta po drugiej stronie siatki nawet nie pomyśli o odpuszczeniu. Będzie walczyć do ostatniego tchu, dręczyć, męczyć i gryźć, bez względu, czy wcześniej miała skręconą kostkę, naderwany mięsień, czy chorowała przez kilka dni w łóżku. W tenisie każdy wie o co gra i nie cofnie się ani na krok na drodze do wymarzonego celu.
W środę na korcie numer dwa nikt nie chciał bardziej wygrać meczu niż Agnieszka. Było widać po jej mowie ciała, zachowaniu i pełnym skupieniu, że jej myśli krążą tylko wokół jednego. I paradoksalnie trzeba powiedzieć, że patrząc na poziom gry Agnieszki w drugim spotkaniu, można rzec, że powoli 29-latka wraca do wysokiej dyspozycji. Jednak na takim poziomie, przy tak szybko rozwijającym się tenisie, coraz większych prędkościach i zwiększającej się dbałości o nawet najmniejsze detale, nawet jeden procent poniżej optymalnych możliwości skutkuje utratą punktu. Wimbledon dla reprezentantów Polski w singlu zakończył się. Radwańska także odcina grubą linią wszystko to, co działo się do tej pory i z nowymi siłami, optymizmem i pomysłami wyruszy w dalszą tenisową podróż. Co to za pomysły? Przede wszystkim całkowite przemodelowanie kalendarza. To nie Polka będzie się dostosowywać do startów. To organizatorzy imprez będą musieli się dostosować do niej. Jak to będzie wyglądać w praktyce? Decydenci wielkich turniejów kuszą różnymi przywilejami. Dla Agnieszki nie będzie to już miało znaczenia. Najważniejsze będzie jej dobro. Powiedziała otwarcie, że nie będzie grała jeżeli nie będzie na to w stu procentach gotowa. Będzie mniej grania. Nie pojedzie do San Jose, nie zgłosiła się do turnieju w Montrealu. Zagra w Cincinnati, New Heaven i Nowym Jorku. Polka nie ma absolutnie żadnego ciśnienia na punkty. Jak zwrócił uwagę mąż Polki Dawid Celt to już nie jest ten moment, by za nimi ganiać.

Inna sprawa to też podejście mentalne. Polka jest jedną z najbardziej doświadczonych tenisistek w tourze. Na samym Wimbledonie gra nieprzerwanie od 2006 roku (oczywiście seniorsko). Ciągła walka o pozostanie w czubie klasyfikacji WTA na pewno nie jest rozluźniającym zajęciem. Można to w pewnym stopniu porównać do pracy maklera giełdowego. Ciężko jest się wybić na szczyt, ale jeszcze trudniej na nim pozostać. Ostatnie dwa zdania to cytat z Borisa Beckera. Niezły był, trzy razy wygrał Wimbledon. A Agnieszka na szycie jest nieprzerwanie od kilkunastu lat. Że niby teraz jest trzydziesta? To nie ma znaczenia. Ale co tam, spróbujcie się do tej trzydziestki wbić. Da radę promil próbujących. Reszcie życia nie starczy. Wiadomo, że jak Agnieszka jest luźna i swobodna na korcie to potrafi się całkiem dobrze przemieszczać, zwłaszcza do boku. Mankamentem jest przesuwanie się za piłką do przodu i próbowanie wywierania presji. Zwłaszcza w tych momentach, których wymaga tego sytuacja. Doskonale widać, że nie podejmowała decyzji, czy ryzyka. Zwłaszcza w tych ważnych, istotnych momentach. Na poziomie takim, jakim jest Lucie Safarova to samo się nie dogra. Musisz pomóc przeciwniczce, trzeba trochę presji dać, a tego brakowało w tych kluczowych momentach – podkreśla Dawid Celt. Samopoczucie jest u Radwańskiej kluczem do jakiegokolwiek działania. Jak jest dobre samopoczucie, to wtedy można mówić o innych aspektach tenisowych. To też słowa Dawida Celta. I to chyba wyjaśnia wszystkie niejasności, czy niepewności względem Polki. Kolejna sprawa to szybko zmieniający się tour. Martina Navratilova powiedziała niedawno, że jeszcze dziesięć lat temu wielkie faworytki miały dużo łatwiej niż dzisiaj. Po prostu przerastały resztę stawki o głowę pod wieloma względami. Dziś poziom umiejętności czysto tenisowych wyrównał się niesamowicie. O wygranej, bądź przegranej decydują tak małe szczegóły, że czasem tenisiści sami się z tego śmieją. Ale szczególnie w tenisie kobiecym emocje i przygotowanie mentalne odgrywają zasadniczą rolę. Błąd można popełnić, ale tam zabrakło zdecydowania. Mamy przeróżnych ludzi do tego, żeby pomagać jej w przygotowaniach, aby miała jak najwięcej wsparcia. Koniec końców to Agnieszka wychodzi na kort i to ona musi mieć w głowie wszystko poukładane i być gotową do rywalizacji. W momencie kiedy jest nie gotowa, przede wszystkim mentalne do tego, żeby grać to myślę, że w jej przypadku lepiej sobie zrobić troszkę wolnego i przygotować się do kolejnych startów – mówi Celt.

I to chyba klucz do zrozumienia obecnej sytuacji Polki. Kolejna ze zmian: Polka nie zagra już NIGDY na ceglanej mączce. Jasne, ktoś powiedziałby – pozbawia się szansy na wiele punktów. Niby zgoda, ale chyba już wyjaśniliśmy. Punkty to nie wszystko. Dużej przerwy po Eastbourne niestety nie miałam. Jak się przegrywa w pierwszym tygodniu, to na pewno nie jest to przyjemne. Ten rok nie jest niesamowity, tym bardziej, że jestem po przerwie. Może gdybym była bardziej świeża, czy miałabym trochę inne losowanie to potoczyłoby się to trochę inaczej. Ale nie kombinuję. Może gdyby to było pięć lat temu, czy sześć to bym na to zupełnie inaczej patrzyła. I zupełnie inaczej reagowała, niż teraz. Ale chyba już nie te lata. Na to ile zagrałam w Eastbourne to dziwię się, że dziś jestem w jednym kawałku. Czuję się zmęczona, ale czasem bywa tak, że brakło tej sekundy na reakcję. Chciałam wykorzystać każdy mecz i grałam w każdym z nich na sto procent. Wszystkie te mecze zagrałam dobrze. Poza tym pierwszym, gdzie przeciwniczka nie zagrała wielkiego spotkania. Na pewno na plus, mimo że była duża przerwa to nie wypadłam z rytmu meczowego. To też mnie trochę zaskoczyło, bo wychodząc na kort nawet nie czułam, że mam przerwę. Mam nadzieję, że będzie lepiej – mówi Polka. Proszę pomyśleć. Ponad dwadzieścia lat na korcie, ponad dziesięć w zawodowym tourze. Na brak stresu też nikt nie narzeka. Bo tempa i intensywności tenisowego życia tak naprawdę nie można z niczym porównać. Jakiś czas temu Nick Bollettieri powiedział, że on, choć to środowisko kocha, a nawet przyczynił się do jego stworzenia, to cały czas nie mógłby funkcjonować na sto dwadzieścia procent, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Tak na dobrą sprawę jedenaście i pół miesiąca w roku. A wszyscy, którzy wybrali życie z rakietą w ręku muszą. Radwańska już tyle osiągnęła, że w jej przypadku moglibyśmy trochę nagiąć zasady gry i powiedzieć: – Ona nic nie musi. I tak jest w istocie. Ale mimo tego wszystkiego ona nadal chce. I chwała jej za to, bo za kilka (oby -naście- przyp. red.) lat może przyjść taki moment, że Polaków w drabince głównej turnieju wielkoszlemowego będziemy oglądać od święta. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że dopiero w takim krytycznym momencie cała tenisowa Polska zamiast narzekać, że "Radwańska przegrała" będzie ze łzą w oku wspomniać jej najbardziej pamiętne spotkania. Kilkanaście z nich jeszcze na pewno przed Polką. Państwa też by pewnie bolało, gdyby miliony osób oceniałyby negatywnie coś w co się włożyło całe serce i jeszcze więcej. A takie osoby jak Radwańska, wielkie postaci tenisa, ale i osoby publiczne, oceniane są tysiąc razy dziennie. I jak tu się nie przejmować? Nie chcę mówić, że będziemy wygrywać Wimbledon i US Open. Chcemy grać, chcemy, żeby grała jak najdłużej, żeby ta głowa miała cały czas jak najwięcej energii, żeby samopoczucie było dobre, zdrowie dobre, przede wszystkim, żeby nie było żadnych kontuzji. Jeśli to będzie, jak będzie trochę pewności siebie, to wierzymy, że cały czas stać ją na wygrywanie spotkań z dobrymi dziewczynami – kończy Dawid Celt. I tą myślą zakończmy, bo przed Agnieszką jeszcze przecież nie jeden Wimbledon.

Z Londynu dla TenisNET: Piotr Dąbrowski

Wimbledon: Boli, ale wózek jedzie dalej

Aga being interviewed

A pensive Radwańska in interview mode - image sourced from and as used in the tenis.net.pl interview reproduced below - © of the image Marcin Stanczuk

Przez Piotr Dąbrowski - 03.07.2018

Wielkoszlemowy Wimbledon trwa w najlepsze. Pierwsze kilkanaście godzin turnieju obfitowały w niespodziewane rozstrzygnięcia, do których jednak podczas londyńskiej imprezy zdążyliśmy się przyzwyczaić. Nie ma Sloane Stephens, przecież mistrzyni US Open, nie ma finalistki z Eastbourne Aliny Sabalenki. Jest za to wracająca do wielkiej formy po urodzeniu dziecka Serena Williams, jest jej siostra Venus, która przez trzy sety męczyła się ze Szwedką Johanną Larsson, Wiktoria Azarenka, czy Karolina Pliskova. Widząc, co Czeszka wyprawiała dzień wcześniej na treningu nie można się dziwić, że biedna Harriet Dart nie uszczęśliwiła swoich rodaków. Ale można długo opowiadać o tym co działo się na kortach Wimbledonu, a polscy kibice i tak będą pytać się: "Co z Radwańską?" Odpowiadamy: "Jest nieźle, ale będzie lepiej". Wiadomo, że chciałoby się od razu widzieć miażdżącą wszystkie rywalki Agnieszkę, ale po kolei. Tydzień temu krakowianka jedzie na turniej do Eastbourne. Tam zaczyna od Timei Babos, szybkie dwa sety, dobre przetarcie przed Darią Gavrilovą. A Agnieszka, na przekór niektórym, wygrywa w trzech setach. Wiadomo ciężki mecz, powraca leczona w przyśpieszonym tempie kontuzja pleców, która później rozchodzi się także na biodra. Co tam, że boli. Zawodowy sportowiec nie powie, że nie wyjdzie, tylko zaciśnie zęby i będzie walczył dalej. Na szczęście (tylko dla Agnieszki) ma dzień przerwy, bo na spotkanie z nią nie wychodzi Petra Kvitova. Następnie Radwańska rozgrywa jedno z lepszych spotkań w ostatnim czasie przeciwko Jelenie Ostapenko. Jednak cały czas nie dają o sobie zapomnieć plecy. Wiele innych dolegliwości nadal daje o sobie znać. Co tak naprawdę dolega Polce? Przeciążenie pleców, które później przeszło jeszcze na biodro. Było to ostre zapalenie kaletki w stawie biodrowym. Do tego jeszcze pogrubienie ścięgna i parę innych rzeczy, tak na bonusik. Ogólnie porozpadało się to wszystko, jak przeszłam na ziemię. Później głównie rehabilitacja. Oczywiście przez te dwa i pół miesiąca trenowałam cały czas, ale to nie było tak, że trenowałam godzinami, bo na to sobie nie mogłam pozwolić.

Jakie jest lekarstwo na to, co przydarzyło się Radwańskiej?. Lekarze specjaliści, których na Wimbledonie nie brakuje, a których się o to zapytaliśmy podkreślają, że zbawienny jest w tym przypadku odpoczynek, aby pozwolić się zregenerować tkankom. W przypadku, kiedy do kolejnego spotkania dzielą sportowca tylko niespełna dwa dni to wtedy proponują tzw. blokery, które Radwańska stosowała już przed tygodniem podczas dla niej pierwszego turnieju na kortach trawiastych. – Były środki przeciwbólowe, tabletki, ale nie w półfinale, wcześniej. Teraz jest ok, może i dobrze, że miałam jeden dzień więcej na odpoczynek, choć to i tak niewiele. Ale nie ma lekko. Tour jest bezlitosny, a Wimbledon jeszcze bardziej. Po jednym dniu treningów na kortach parku Aoragi All England Clubu już trzeba wyjść na mecz. A, że trawa znowu inna? A co tam! Dla Agnieszki kompleks przy Church Road to dla niej nie pierwszyzna. Gra już tutaj przecież nie pierwszy, a dwunasty raz. Choć i ten pierwszy warto przypomnieć. Dzika karta po wygraniu turnieju juniorek i zatrzymanie się dopiero w IV rundzie po 2:6, 2:6 z Belgijką Kim Clijsters. Później Polka będzie mówić, że niedawno wspominała to spotkanie z Łukaszem Kubotem i zaśmiewali się z tego, że wspominają to, co dla wielu dzisiejszych tenisistów na Wimbledonie jest prehistorią. Ale treningi wykonane, zabiegi fizjoterapeuty Krzysztofa Guzowskiego jak zawsze na piątkę i… czekanie. Mecz Radwańskiej nie został tego dnia wyznaczony na żaden z kortów. W biegu niby dowiaduję się, że może uda się nawet zagrać na korcie centralnym. Ale ostatecznie krakowianka ląduje na korcie numer jeden. Przeciwniczka? Rumunka o bardzo rumuńskim imieniu: Elena Gabriela. Pani Ruse to w ogóle ciekawa osoba. Jeszcze trzy miesiące temu miała kończyć karierę. Mówiła, że niby nie starczyło chęci, cierpliwości i , no przecież, pieniędzy. Ale co tam, Wimbledon to Wimbledon, więc razem z bardzo ekspresyjnym i układającym ręce w bardzo ciekawe figury trenerem decydują się na dalszą grę. I co? No i 20-letnia dziewczyna z Bukaresztu się nie poddaje. Niby w rozgrywanych wcześniej przez nią meczach nie widać specjalnego błysku, bo jak nie wpada w uderzenie to jej tenis to jeden wielki double błąd. Ale jak powtarzają tenisiści Wimbledon rządzi się swoimi prawami. Któż by przypuszczał, że pod koniec spotkania tenisistka z Rumunii dostanie owacje na stojąco? No, przecież niewielu, prawda?

A jednak. Choć błędów było sporo, to Radwańska z wielu z nich nie skorzystała. Dość wspomnieć, że Polka przy tych słynnych sześciu piłkach chyba w każdym przypadku mogła zachować się lepiej. Jednak najważniejsze jest zwycięstwo. Przecież za kilka lat wspominając Wimbledon 2018 nie będziemy mówić nie o tym jak się zwyciężyło, tylko jak daleko się zaszło. Choć i tak rywalka wiele nie pokazała, to po meczu nie wyglądała, szczerze mówiąc, na przybitą. Nie byłam w stanie zamknąć meczu, ale tak się dzieje, kiedy grasz z rywalką na takim poziomie. Strasznie cierpiałam w tym spotkaniu. Nie mogłam uwierzyć, jak silna psychicznie jest Radwańska. To jedyna rzecz, gdzie czułam się słabsza. W wielu momentach byłam po prostu przerażona tym, jak szybko i celnie Polka rozgrywa punkty. Czasem myślałam, że moja piłka jest nie do odegrania, a ona do tego dobiegała i zdobywała teren. Strałam się grać mocniej, ale prawie za każdym razem, gdy ryzykowałam, to nie trafiałam. Już mówiliśmy, że kilka miesięcy temu Ruse rozważała porzucenie kariery tenisowej. Dziś podkreśla, że jest bardzo szczęśliwa, że jednak pozostała w tourze. Mój trener powiedział mi, że jest ze mnie dumny i, jego zdaniem, nawet jeśli przegrywamy, dla niego wygrałem mecz, zwłaszcza, że ??trzy miesiące temu chcieliśmy się rozstać. Ale dobrze, że kontynuuję pracę z nim i wiem, że wyniki nadejdą. Czułam się ograniczona, moje ruchy nie były tak płynne po tej bardzo brzydkiej kontuzji kolana, ale mimo wszystko się cieszę, że cały czas rywalizuje na najwyższym poziomie. A może, po wyciągnięciu wniosków po spotkaniu z kimś takim jak Radwańska coś jeszcze można wywalczyć? Mimo przegranej, życzymy powodzenia. Radwańska po spotkaniu była wyważona, ale spokojna.

Ona wyszła zdenerwowana, mało co pokazywała w pierwszych gemach i szybko to poszło. A potem się wyluzowała, bo nie miała nic do stracenia. Ale lepiej radziła sobie z wiatrem Bardzo dobrze returnowała. Mimo tego, że z moim serwisem było różnie, to gdy trafiałam jedynką to było to kluczowe uderzenie. Ale nie grałam aż tak agresywnie, jak bym chciała. Nie czułam się aż tak pewnie, żeby to robić. Były momenty, gdzie zaryzykowałam, ale na pewno ich było za mało. W większości wymian było tak, że to ona była tą stroną atakującą, więc to na pewno będzie trzeba zmienić w kolejnym meczu. A w spotkaniu II rundy Polka zagra w środę z zawsze niewygodną, ale ujmującą w bezpośrednim kontakcie Czeszką Lucie Safarovą. Motywacja jest ogromna. Ale nie nakładam na siebie żadnej presji. Krok po kroku, ale podchodzę do wszystkiego na spokojnie. Agnieszka to świetna zawodniczka. Grałyśmy ze sobą kilka naprawdę świetnych spotkań. Mam z nią nawet pozytywny stosunek meczów (śmiech). Obserwuję ją tutaj od początku. Nawet po moim spotkaniu oglądałam jeszcze jej mecz z Ruse. Dawno ze sobą nie grałyśmy (Ostatnio siedem lat temu w Moskwie, gdzie wygrała Czeszka – przyp. red.). Ale dla mnie nic się nie zmienia, to nie będzie nic specjalnego. Mam tą samą rutynę przed każdym meczem, który gram. Agnieszka (cóż za piękny polski akcent! – przyp. red.) uwielbia mieszać grę, więc spróbuję odbierać piłki po mojej stronie kortu jak najszybciej. Będę na nią naciskać i jak najczęściej męczyć ją lewą ręką. To na pewno będzie dobre spotkanie. Ale wiesz, życie jest za krótkie, żeby się stresować, czy być smutnym, więc staram się zawsze patrzeć na jasną stronę (śmiech). – powiedziała bardzo lubiąca prywatnie polskich zawodników Lucie Safarova.
Z kolei Radwańska podziela zdanie koleżanki z kortu i nie ma wątpliwości, że będzie to dużo trudniejsze starcie, aniżeli to, które rozegrała w I rundzie. Wszystko wyjdzie na korcie, ale będzie trzeba zagrać agresywnie. Lucie to też jest zawodniczka, która gra bardzo mocną, ostrą piłkę z obu stron. Bardzo dobry serwis, więc będzie trzeba się skupić przede wszystkim na pierwszej piłce, żeby nie być w obronie. Ale na szczęście zagrała świeżość, że mogę rozegrać tyle ciężkich spotkań z rzędu. To własnie dzięki temu byłam w stanie wygrać z Rumunką.

Mecz Agnieszki Radwańskiej z Lucie Safarovą w środę. A jak się uda to później najprawdopodobniej przyjaciółka nie tylko z kortu – Caroline Wozniacki.

Z Londynu dla TenisNET: Piotr Dąbrowski

2018 - Wimbledon

Aga at Wimbledon 2018

Aga at Wimbledon - image courtesy & © of w3livenews.com

Aga's 2-18 progress at Wimbledon

A mighty struggle lasting over two hours in Round 1 against Elena-Gabriela Ruse and an even bigger struggle against Lucie Safarova of the Czech Republic in Round 2

Wimbledon 2018 Seedings Header
Wimbledon 2018 Full Seedings List

Aga is seeded at no. 32! The seedings were announced today (27th June 2018) the same day that Petra Kvitova announced her withdrawal from Eastbourne where she was due to meet Agnieszka in round 3 - might that have an impact next week?

Wimbledon Odds for 2018

Source : Wimbledon Betting

2018 - Eastbourne

A good omen perhaps? The WTA have a page entitled "From Radwańska to Pliskova: A decade of Eastbourne champions" and the caption under a very child-like image of Aga is "A teenage Agnieszka Radwańska came back from a mammoth second set against Nadia Petrova to win the 2008 final 6-4, 6-7(11), 6-4"

Aga in preparatory mood on Days 1 and 2 - - image courtesy & © of LM

No loss of style in her service action at Eastbourne on Days 1 and 2 - image courtesy & © of Jimmie48

The winning look Days 1 and 2 in Eastbourne - images sourced via the Aga Radwańska Fb Fan Club page - image courtesy & © of Jimmie48

Aga at Eastbourne June 2018

Aga practising on the Eastbourne Courts today (21st June) having arrived in England yesterday (20th June 2018) - image sourced from the official 'Aga Radwańska - Polski Fan Club' Fb page

2018 - The Long Awaited Return

Aga posts on Fb that she is ready to return

"Can't wait to play on again" is the caption Aga added to her Fb page on 21st June 2018

Adding a touch of glamour June 2018

Glamour puss Aga wishes her fans "Have a wonderful day!" on 5th June 2018 via her Fb page

Aga on roller skates - training

"Roller skating is always so much fun!!!" comments Aga on her Fb page on 25th June 2018

Home sweet home Aga in Krakow

Aga in Kraków as posted on her Fb page on 23rd May 2018

2018 - 6th March - Happy Birthday/Sto Lat!

WTA tribute to Aga on her 29th birthday

Image courtesy & © of the WTA

2018 - January Australia's Fan Favourite

Aga's Meet and Greet

Fan favourite Aga factors personal appearances and contractual obligations into her busy schedule on 13th January 2018

2018 - What's next?

Aga in Zakopane 31.10.2017

Aga in Zakopane - 31st October 2017 from her Fb album

It can only get better says Aga 30.10.2017

Agnieszka Radwanska: W przyszłym roku moze być tylko lepiej

Agnieszka Radwańska głęboko wierzy, że przed nią jeszcze kilka lat dobrej gry. Polska tenisistka podsumowała zakończony rok i już wkrótce rozpocznie przygotowania do kolejnego sezonu.

Agnieszka Radwańska firmly believes that she still has several years of good play left in her. That is how she summed up her current year and will soon begin her preparations for the coming season.

- Na pewno jest to gorszy sezon niż pozostałe, tego nie da się ukryć. Ten rok był ciężki przede wszystkim ze względu na mnóstwo problemów ze zdrowiem. Narzekałam na kontuzję stopy, z którą męczę się już ponad rok i dalej jeszcze jej nie zwalczyłam. Dopadło mnie również kilka wirusów, a powrót po nich trwa kilka tygodni i wiadomo, że wówczas turnieje uciekają - powiedziała Agnieszka Radwańska.

'Certainly this was a more disappointing season than previously and that can't be hidden. This year, in particular, was difficult because of many health issues, in particular the injury to my foot which has impacted on my game for over a year and which still hasn't been resolved. I also succumbed to several viral infections which laid me off for several weeks and delayed my return to full health, in the meantime my points were falling off from previously successful tournaments' said Agnieszka Radwańska.

Krakowianka powróciła z wakacji i udzieliła wywiadu Michałowi Lewandowskiemu z TVP Sport. Nasza tenisistka jest przekonana, że będzie jeszcze prezentowała tenis na wysokim poziomie. - Na pewno jeszcze jest okazja, żeby to nadrobić. Nie skończyłam kariery, jeszcze kilka lat przede mną, więc mam nadzieję i liczę na to, że wrócę. W przyszłym roku może być tylko lepiej - dodała.

The Cracovian granted an interview to Michał Lewandowski of TVP Sport on her return from her holiday. Our home tennis player is convinced that she will still attain and continue to play tennis to a very high standard. 'I'm convinced that there is still an opportunity to catch up. I haven't ended my career, there are still several years ahead of me and I'm counting on those for my return. It can only get better next year' she added.

Radwańska ma świadomość, że kobiecy tenis ciągle się zmienia i pojawiają się nowe nazwiska. Młode zawodniczki coraz bardziej liczą się w walce o tytuły wielkoszlemowe. - Wiek nie ma teraz tak dużego znaczenia, jak było to kiedyś. Dziewczyny w wieku 18-19 lat grają już na wysokim poziomie, jakby występowały w tourze już co najmniej 10 lat.

Radwańska is acutely aware that women's tennis is constantly changing and new names emerging on a regular basis. Younger rivals are increasingly competing for the grand slams. 'Age doesn't have such an impact as it used to in previous years. Girls of 18-19 are already playing at such a high level, exhibiting the sort of experience that only ten years of touring can give you.

Nasza reprezentantka zdementowała informacje, aby ślub z jej trenerem i życiowym partnerem Dawidem Celtem miał wpływ na jej tenis. Polka zamierza jeszcze w najbliższym czasie przez kilka lat występować na korcie. - Chciałabym, żeby kolejne lata, szczególnie najbliższe dwa-trzy, były wykorzystane przeze mnie na maksa - stwierdziła "Isia", która na pewno nie planuje grać w wieku 37 lat i myśli o założeniu rodziny

Our representative denied the notion that her wedding to trainer and life partner Dawid Celt had influenced her current poor tennis form. The Pole fully intends to continue playing for the foreseeable future. 'I'd really like the next two or three years to prove to be my best on court' stated "Isia", who surely isn't planning to play until she is 37 before thinking of starting a family.

W wyniku słabszej postawy Radwańska zakończy sezon w trzeciej dziesiątce rankingu WTA. Oznacza to, że w większych turniejach będzie mogła już we wcześniejszej fazie trafić na groźniejsze rywalki. Krakowianka będzie potrzebowała więc trochę szczęścia w losowaniu. Sezon 2018 powita w Auckland, gdzie zagra także m.in. Karolina Woźniacka.

Owing to her weakened performance this season Radwańska will drop down to around the 30s in the WTA rankings. This will impact on her seeding at the bigger tournaments and could pit her against much stronger and higher ranked rivals in the earlier rounds. The Cracovian will need some luck in the tournament draws. She will start her 2018 season in Auckland where one of her opponents will be Caroline Wozniaki of Denmark. (Translation by J Anna Ludlow)

Back to Top

Page updated : 6th July 2018

Aga up to 2015 here | up to 2017 here